Dealerzy samochodowi cięgle narzekają, ze samochody nowe się w Polsce beznadziejnie sprzedają. Niestety trzeba się najpierw nauczyć sprzedawać a później narzekać na koniunkturę. Niestety wiekszość sprzedawców w salonach powinna co najwyżej zlewozmywaki sprzedawać, nie samochody. Kilka miesięcy temu szukając samochodu przeszedłem się po łodzkich dealerach i oto wyniki:
- w ASO Bursiaka w żaden z zapasionych sprzedawców siedzących za stołem nie raczył pokazac mi samochodu jaki zamierzałem kupić. W momencie zapytania o dwukolorową tapicerkę i wersje trzydrzwiową Golfa sprzedawca (myslacy zapewne że wygąda mądrzej z komputerem przed nosem), stwierdzili, że ta wersja mi się to nie opłaci bo musiałbym trzy miesiące czekać i abym sie dobrze przyjrzał wersji trzydrzwiowej bo ma duże i niewygodne drzwi
Podziękowałem grzecznie, z takimi argumentami przecież nie będę dyskutował. - w ASO Ford – Mieszek jak przyszedłem o 9-tej rano to musiałem 20 minut czekać aż raczył sie znaleźć jakiś sprzedawca, podobnie jak u Bursiaka bardzo pobieżnie zainteresowany sprzedaniem mi samochodu. A że nowy Focus jest totalną porażką to tym bardziej z salony Forda nie wyszedłem zasmucony
- w ASO Seat – Zabłocki na sprzedawcę trzeba było czekać w półgodzinnej kolejce, albo godzinę wałęsać sie po salonie, przymierzając się do samochodów i nie byc nikogo zaczepionym, czy przypadkiem przymierzając sie do samochodu nie chciałbym go kupić.
Sumarycznie stanęło na Seacie, ale tylko dlatego, ze sam samochód był ładny a dealer jedynym w Łodzi koncesjonerem tej marki. Serwis Seata prowadzony przez dealera to totalna pomyłka, ale to temat na osobnego newsa.