Dzisianj przy okazji wizyty na ŁKS-a za poerfumkami (nieśmiertelne Very Valentono) kupiłem sobie od przysłowiowej baby troche jabłek i winogron. Kurcze, ależ to jest pychota, one nie dosyć że niebosko smakuja to jeszcze pachną zupełnie inaczej niż te idealnie okrągłe, wypucowane psiary z supermarketów.
Coraz bliżej jestem myśli, aby przestać zaopatrywać się w tych blaszakach, wszystko tam jakieś bezsmakowe, sztuczne i podstarzałe. A już ciasto , którego jestem wielkim facem smakuje tam jak jakiś bezsmakowy zakalec na ulepszaczach .
W sumie bazarek mam niedaleko to trzeba będzie czasami po prostu zrobić sobie spacerek zamiast kolejną wycieczkę samochodową do jakiegoś Geanta czy innei ikony współczesnej masowej kultury