Politechnika Łódzka, gdzie byłem studentem studiów podyplomowych podpisała umowę z firmą Scorpion Security na ochronę swoich budynków i pilnowanie miasteczka akademickiego, gdzie miałem zajęcia.
Niestety rencistom z Scorpion Security nikt chyba nie wytłumaczył, czego maja pilnować i w jaki sposób, toteż wywiązywali się z tego w sposób totalnie kuriozalny, absurdalny i …. codziennie inny. Pominę sprawę jak facet w wieku mojego dziadka byłby w stanie cokolwiek strzec i przed czymkolwiek zapobiec, chociaż….. zaciętość w egzekwowaniu niektórych absurdalnych własnych wymysłów wskazywała na związek części “ochroniarzy” z dawnymi służbami, gdzie myślenie nie było wskazane, a wręcz zabronione, tak więc wydaje się, że rola ciecia na parkingu byłaby w sumie zasłużona kontynuacja
.
Ale wracając do tematu…
Otóż 60-letni ochroniarze
z Scorpion Security z uporem godnym większej sprawy ubzdurali sobie, że parkingiem jedynym dostępnym dla studentów przy budynkach uczelni …. jest parking zaraz po lewej stronie szlabanu, od którego do budynków jest ponad 100 metrów. W większości przypadków na nic zdawały się tłumaczenia, że przecież zaraz koło budynku jest parking na paręset samochodów.
Jeden z “broniących szlabanu” kiedyś w przypływie błyskotliwości stwierdził, że tamten jest….. dla wykładowców
Ciekawe ile samochodów musiałoby na jednego przypadać, aby zapełnić cały parking na paręset stanowisk.
Inna rzecza zupełnie nie przystającą do murów Politechniki Łódzkiej było buractwo i wręcz chamskość większości zatrudnionych pracowników firmy ochroniarskiej. Sposób zwracania za wszelką cenę miał podkreślić wagę i nieomylność ochroniarza….. a potwierdzał tylko, ze mury jakiejkolwiek uczelni, gdzie wymagana jest kultura to człowiek ten oglądał tylko z budki strażnika.
A już szczytem wszystkiego było wręczanie 28-ego października o godz 14-tej wszystkim wyjeżdżającym, jako potwierdzenia wpłaty, wybieranego z kupki , wymiętego paragonu fiskalnego z ….. 27 października z godziny 11-tej.
Ciekawe, gdzie powędrowała kasa z tych paragonów podwójnego zarachowania?
A dlaczego o tym piszę ? Ano bo właśnie przy okazji porządków wpadł mi w ręce ten osławiony rachunek, który przypomniał mi o całej akcji