Na bezrybiu i rak ryba – chyba z takiego założenie wychodził Kaczyński mianując nikomu nie znanego fizyka, niejakiego Kazimierza Marcinkiewicza na stanowisko Premiera Polski. Zapewne nie przypuszczał, że ten w sumie nic nie robiąc, alke rozkosznie sie usmiechając do kamer i opowiadając, że we wszystko wierzy, ze wszystko jest na najlepszej drodze…..chyba nad przepaść;) stanie się najbardziej rozchwytywanym politykiem IV Rzeczpospolitej. Po prostu kuriozum naszych czasów. Nauczyciel fizyki, w rządzie Kaczyńskiego jest obstawiany jako numer jeden na stanowiska dyrektorów banków, największych spółek skarbu państwa i jeszcze czuje pewien niedosyt, że zaoferowano mu jakiś podrzędny stołek w rządzie.
Ludzie – gdzie my jesteśmy ? Nauczyciel fizyki z Gorzowa czuje się urażony ministerialnym stanowiskiem ? Kaziu, czy Tobie naprawdę juz odwaliło ?
Dla przypomnienia za gazeta.pl – z wykształcenia nauczyciel fizyki (skończył Wydział Matematyki Fizyki i Chemii Uniwersytetu Wrocławskiego), z zawodu polityk, poseł i honorowy obywatel Nebraski (pamiątka po stażu poselskim w Ameryce). Pracę nauczyciela zaczynał od wychowawcy przedszkolnego, potem uczył w podstawówce. Pływa czterema stylami, w młodości dorabiał jako ratownik.
Idealny kandydat na kluczowe stanowiska w państwie – ze śmiechu pękne.
UPDATE:
To zaczyna byc strasznie, nie śmieszne. Fizyk z Gorzowa właśnie został zarekomendowany przez Kaczyńskiego na fotel Prezesa NBP. Człowiek, który o bankowości wie tyle co każdy standardowy klient banku odwiedzający go od strony lady ma kierować największ polską instytucja finansową.
Amatorzy w IV Rzeczpospolitej ciągle górą. Gdybym miał konto to szczerze mówiąc spieprzałbym stamtąd ile sił w nogach. Marcinkiewicz to tylko ładnie uśmiechająca sie marionetka w rękach Kaczyńskiego, który forsując go na stanowisko Przesa NBP uzyskuje wpływ na pieniądze milionów Polaków.
Grał papieża, a teraz trafił do szpitala”. Primo, co ma piernik do wiatraka, secudo – czy granie papieża czyni nieśmiertelnym ?