Dzisiaj Straży Miejskiej w Łodzi, jadącej białym Punto numer boczny 114 straszliwie sie musiało gdzieś spieszyć. Nie dosyć, że startując niczym wyścigówką ze świateł i wymijając samochód skręcający w lewo Punto zajechało drogę jadącemu sąsiednim, prawym pasem jeepowi, że koleś musiał przysłowiowo stanąć na hamulcu, to jeszcze dogonienie później dowcipnisi i sprawdzenie co napisane mają na tym godełku z tyłu stanowiło lekki problem, gdyż nogę stanowczo z betonu odlana mieli i po mieście jechali sobie jak gdyby nigdy nic 90-tką. Notabene godło straży miejskiej wieczorem w wielkości w jakiej jest umieszczone z tyłu samochodu niewiele rożni się od logotypów agencji ochrony, tak więc dopiero wyprzedzenie dowcipnisi i przeczytanie z drzwi znad loga “Straż miejska” pozwoliło mi się upewnić, co do pochodzenia “stróżów prawa”.
Tak gwoli ścisłości policjantów wracających do bazy i jadących Maratońską również ciężko spotkać jadących prawidłową 60-tką. Czyżby na potrzeby “stróżów prawa” wymyślono jego lajtową wersje ?