Egipt / Jordania / Izrael / Palestyna z Triadą czyli wspomnienia pourlopowe
1 03 2008Krótki przewodnik po Egipcie:
- Należy w tym kraju wybierać wyłacznie hotele **** lub *****, w przypadku rejsów po Nilu tylko statki *****. No chyba, ze chcemy sie zaprzyjaźnić z grzybami w łazience w hotelach *** jak Bejrut w Hurgadzie ( Exim Tours), czy Regina w Nuwejbie ( Triada i Alfastar) . Jeden i drugi zdecydowanie odradzam, podobny brud w Polsce ciężko spotkać w jakimkolwiek przybytku przeznaczonym dla ludzi. Oprócz brudu spotkac tam można robactwo, zielone masło, grzyb w łazience, ufajdanych kelnerów i pleśń będąca ozdobą kieliszków w barze. Schroniska młodzieżowe w Polsce prezentują o niebo lepszy standard od egipskich hoteli trzygwiazdkowych.
- Nie kupowac nic w sklepach do których ciągną przewodnicy z biura, z którym jedziemy na wycieczki. W tym roku byłem w Egipcie z Triada i naprawdę ślepy by się nie zorientował, że wycieczki te miały wyłącznie na celu drenaż naiwnych klientów w sklepach, z którymi Triada miała podpisane jakieś umowy, z których zapewne czerpie dodatkowe profity. Sklepy te łatwo było poznać po tym, że:
- sprzedawcy oraz przewodnicy usiłowali robić z ludzi w konia, mówiąc że dostajemy na starcie kilkadziesiąt % rabatu, którego na końcu zapominano dziwnym trafem naliczać lub okazywało się, że wystawiona cena już uwzględniała ten rabat,
- ceny były kilkaset procent wyższe niż w każdym innym sklepie w tej okolicy, co ciężko było jednak naocznie na początku sprawdzic z racji tego, że polecany sklep znajdował się oczywiście na maksymalnym zadupiu, uniemożliwiającym porównanie cen, które w Egipcie rzadko kiedy są wpisywane na produktach.Na pytanie skierowane do przewodniczki Triady dlaczego dziwnym trafem zawsze stajemy przy takich sklepach odpowiedziała, że po prostu one mają umowę z biurem. Na czym polega umowa można było się łatwo przekonać, gdyż jeden z tych sklepów okazało się, że znajdował się blisko hotelu w jakim było zakwaterowanie. W sklepie wchodząc z ulicy, bez “opieki” przewodnika dostawało się rabat rzędu 60% bez żadnego targowania, podczas gdy przyjeżdzając do niego z przewodnikiem dostawało się 20% ze stwierdzeniem, że jest to już cena nie podlegająca żadnym targowaniom się. Oczywiście przewodnik jaki ciągnął turystów do takiego sklepu był w nim witany prawie pokłonami do ziemi. Domyślam się, że oczywiście sklep ten wybierał troszcząc się o klientów biura turystycznego …. aby przypadkiem nie zostało im za dużo pieniędzy na inne wydatki.Dla mnie to było po prostu robienie z ludzi idiotów i marnowanie ich czasu, z czego Trada okazało się, ze jest znana, po rozmowach z ludźmi, którzy już wczesniej jeździli z nią do różnych krajów. Co jeszcze bardziej wkurzało, to fakt, że przymusowa wycieczka do “fabryki” papirusu i firmy sprzedającej olejki zapachowe była w planie programu podstawowego zwiedzania, jak i w programie płatnej wcale nie mało wycieczki do Kairu. Czli nie dosyć, że płaciliśmy Triadzie za dodatkową wycieczkę, to marnowano na niej krocie czasu na własnie te “polecane” sklepy, zamiast na jak najszersze pokazanie miejsca , które było objetę wycieczką. Dodatkowo okazało się, że Triada ma w nosie ludzi z mniejszymi dziećmi, mimo istnienia do niektórych obiektów biletów zniżkowych dla dzieci lub studentów, przewodniczka Triady przymusowo kazała wpłacać na bilety i napiwki dla wszystkich taką samą kwotę. - Jeżeli wybieramy się tylko na nurkowanie lub snurkowanie do Sharm el Sheikh a nie zamierzamy korzystać z wyjazdowych wycieczek można zaoszczędzić 15 $ i nie wykupywać egipskiej wizy. Jest ona niezbędna tylko w przypadku wyjeżdżania poza okręg Sharm El Sheikh, do Egiptu lub innych częsci półwyspu Synaj.
- Jeżeli z Egiptu jedziemy na wycieczkę do Izraela i Palestyny to w napoje wyskokowe warto zaopatrzyć się w sklepie bezcłowym mieszczącym się między przejściem egiskim a izraelskim. Przechodząc przejście ze strony egipeskiej na izraalską Finlandię 0,75 można kupić za 9 $ (!!!), natomiast wracając z Izraela do Egiptu trzeba zapłacić za nią już 16 $, czyli tyle samo ile na sklepie bezcłowym na lotnisku w Sharm el Sheikh.
- Trzeba uzbroić się w cierpliwość i zupełnie nie reagować na zaczepki handlarzy. Dowolna odpowiedź na ich pytanie jest powiem zaproszeniem do oferowania nam wszelkich dóbr w cenach na starcie 3-5 krotnie wyższych niż w normalnych sklepach. Wielokrotność ceny zależy od stopnia naszego opalenia i tego, jak bardzo jesteśmy podobni do Rosjan
Czym jesteśmy bardziej bladzi i się bardziej świecimy tym bardziej absurdalną cenę usłyszymy u ulicznego sprzedawcy. Turysta blady oznacza po prostu nowo przyjezdny, a więc potencjalny jeleń, niezorientowany w lokalnych uwarunkowaniach. Dodatkowe obwieszenie złotem lub tandetą to znak rozpoznawczy Rosjan, którzy po prostu rzadko kiedy się w ogóle targują. Tak więc na początku lepiej dowiedzieć się przewodniczki o lokalny supermarket z naklejonymi wprost cenami, aby po prostu lepiej zorientować się w lokalnych realiach cenowych. Generalnie upierdliwość sprzedawców jest o wiele mniej przeszkadzająca w bogatym Sharm el Sheikh niż w biednych okolicach Hurgady. - Uważajmy zaraz po przyjeżdzie na próby oferowania nam rozmieniania pieniędzy przez taksówkarzy. Oferta taka jest próbą oszukania nas poprzez rozmienienie np 100 funtów, ale na 100 piastrów. Banknoty te po egipskiej stronie są do siebie stosunkowo podobne, łatwo więc na początku nie zorientować się w faktycznym celu rzekomego rozmieniania waluty,
- Generalnie w Egipcie kradzieże należą do rzadkości. Jeżeli jednak Egipcjanom kraśc nie wolno to oszukiwanie wydaje się ich sportem narodowym. Kantują więc przy każdej możliwej okazji, przy wydawaniu pieniędzy, przeliczaniu kursu oczywiście w sposób korzystny dla siebie, targowaniu się, podawaniu waluty ( np funtów, które potem zamieniają się w angielskie nie egipskie). Trzeba więc uzbroić się w cierpliwość i zdecydowanie reagować w przypadku zauważenia oszukania.
- Nie dawajmy się nabierać na beduińskie biedne dzieci w wioskach, żebrające o dolara. One, podobnie jak ich rodzice udający Beduinów są po prostu w pracy. Wioski beduińskie pokazywane turystom to w większości fałszywki, czyli miejsca pracy tubylców, którzy przyjezają do nich z rana i wracają z nich wieczorami do domów zlokalizowanych w okolicznych miastach. Oczywiście samochody są zręcznie ukryte koło wioski w miejscu niedostępnym dla oka turystów, dzięki czemu maskarada może w najlepsze trwać. Zaręczam, że można się zdziwić, jak biednemu dziecku żebrającemu o dolara nagle zsunie się mankiet sukienki pokazując sporej wielkości złotą bransoletkę na ręce
- Polecam wycieczke z Exim Tours z obowiążkowym towarzystwem lokalnego przewodnika imieniem Basem znanym także jako “jedna ręka jeden bilet” :). Naprawdę jego kląskanie do słuchawki celem sprawdzenia mikrofonu, czy mnóstwo humoru zarówno słownego jak i sytuacyjnego jaki wnosił nawet w męczące dni na długich wycieczkach pozostaną na długo w pamięci. Basem jesteś wielki !!!
Ostatnie komentarze