Aż serce rośnie, kiedy czyta się w Internecie wieści z SuperExpressu, że premier spóźnił się do pracy po wizycie żony w sejmowym hotelu. Chyba nie ma lepszego PR-u niż pokazanie, że premier jest przede wszystkim człowiekiem, ktoremu dla własnej żony zdarza się zapomnieć o świecie i czekającym go w nim obowiązkach. Coż za odmiana po wieściach o premierze przelewającym swą miłość na kota, a oszczędności na konto mamy :)

Napisz komentarz