Rosną nam zastępy ludzi dumnych z tego, ze są kółeczkami w machinie biznesu nazywającej się “sprzedawać”. Coraz częściej czytamy o ludziach, dla których sprzedawanie zaczyna być celem w życiu, jedyną dumą, obiektem dumy i samozadowolenia. Sprzedając coraz więcej serków, coli czy leku placebo zasługują na uścisk szefa, złotą plakietkę najlepszego sprzedawcy, kalendarz z własnym nazwiskiem, wyjazd w góry w towarzystwie współpracowników, coraz to lepszy samochód służbowy. Czyli NIC.
tbc…

Napisz komentarz