Dzisiaj przy okazji popołudiowej prasówki wpadł mi w ręce artykuł w dodatku Praca w Wyborczej mówiący o polowaniu w sieci na dobrych pracowników. Jedną z tez postawionych w tym artykule jest twierdzenie, że umieszczanie jakichkolwiek informacji w sieci o nas samych może nam tylko zaszkodzić’.
Tylko pytanie ważniejsze, czy żyjemy aby pracować czy pracujemy aby żyć. Teza powyższa ta z pewnością ma znaczenie dla ludzi, którym praca wyznacza tryb życia, tryb postępowania nawet w życiu osobistym. Tylko czy ludzie ci są szczęśliwi, zastanawiając się w każdej sekundzie życia, czy to co napiszą lub powiedzą nie przeszkodzi mi w kolejnym awansie ?
Tylko po co takżyc ? Jak to ktoś kiedyś mądrze ale i dosadnie powiedział -czy człowiek urodził się po to aby przez całe życie zapierdalac ? Przepraszam za wulgaryzm, ale praca dla wielu ludzi to właśnie orka, zmaganie z każdym dniem, wymaganiami szefa, księgowej czy centrali. W nagrodę zasłużą na uścisk szefa, złotą plakietkę najlepszego sprzedawcy, kalendarz z własnym nazwiskiem, wyjazd w góry w towarzystwie współpracowników, lepszy samochód służbowy, komórkę i laptopa. Czyli nic.
Czy nie ważniejsze w życiu jest mieć pracę w której można będzie się realizować, a która będzie oddzielona grubą kreską od tego kim jesteśmy w życiu osobistym ? Oczywistym jest, że nasze podejście do życia osobistego zawsze będzie się przekładało na życie zawodowe, ale czy powinno to działać w druga stronę ? Czy naprawdę mamy unikać pisania w sieci czegokolwiek tylko dlatego, że nasz pracodawca będzie to w stanie przeczytać ? Czy już świat na tyle oszalał, aby zdanie pracodawcy było dla nas ważniejsze od spełniania się nas samych w tym co kochamy robić najbardziej ?
Szczerze mówiąc mam gdzieś to co mój pracodawca przeczyta w tym blogu o mnie. Jeżeli będzie chciał oceniać na podstawie tego jakim człowiekiem jestem to szczerze mu współczuje. Bo to oznacza, że on jest bardzo nieszczęsliwym.