Przeczytałem na Nonsensopedii i umarlem ze śmiechu
Cytuje
“Emo to najczęściej typy z tzw. „dobrych domów”, którym w dupach się poprzewracało. Nie są wystarczająco mroczni, by być gotami, ale są zbyt nieodporni na tanie wino, by być punkami.”
A tak na marginesie “emo”cjonalni będziecie się kiedyś jeszcze śmiać z tych waszych charakteryzacji i upozowania
Ja na ten przykład kiedyś byłem pankiem
Nawet nosiłem żyletki przy sobie, bynajmniej nie do golenia bo nie było jeszcze co golić
Pociąć się też nie zamierzałem. Ale jaki byłem trendy
Później dla odmiany chciałem być metalowcem
Niestety moje metalowe pióra nijak nie chciały się układać w określone figury i zamiast metalowca zaczynałem wyglądać jak pudel. A że lustra u rodziców w mieszkaniu nie dało się przed wyjściem nijak ominąć metalowcem zostawałem w duszy, włosy zostawiając u fryzjera. Chociaż w sumie patrząc na bujne owłosienie kapel w styli Cinderella czy Motley Crue to moje loczki mogłyby się równiez podobać….
Niemniej lustro twierdziło co innego i jakoś ono było dla mnie większym wykładnikiem ówczesnej mody
Teraz z pankowca zostało mi kilka płyt Lady Pank i Republiki, z metalowca całkiem niezła dyskografia. Do płyt z chęcią wracam …… a z siebie z dawnych lat się śmieję.
Was też to czeka emo. Różnica jest taka, że wtedy muzyka nie była jednym z produktów porównywalnym z hamburgerami, lecz pewnym wyznacznikiem otaczającej nas kultury. Ale aby to zrozumieć trzeba było żyć w tamtych czasach i przypomnieć sobie leząca w kiosku płytę Repubiliki, będąca niemal obiektem kultu, a kosztującą nieosiągalne dla młodziana pieniądze.
To se ne wrati