BMW M-series w Łodzi

14 08 2007

Okrutnie rozczulają mnie młodzianie w 15 -letnich BMW 316 ryczący po nocach pozarzynanymi silnikami i poobcinanymi tłumikami, usiłujący stawać w szranki z ……. Seicento Sportingiem lub maluchami :)

Coż to musi być za dowartościowanie - “stara, malucha dzisiaj objechałem jak szczeniaka“. Od razu pozycja społeczna w rodzinie właściciela takiej fury marzeń rośnie w oczach i wszyscy wpadają w podziw jaką to brykę mają na podwórzu :)

Oczywiście BMW ma obowiązkowo łyse opony na wielkich felgach - aby nie odróżniały się od głowy prowadzącego oraz 4 wydechy z tyłu ( po 1 na każde koło :) ) - analogicznie do ilości kończyn na których porusza się standardowo właściciel.

No i podstawa całej konstrukcji - napis z tyłu

M- series ……. M jak Matoł :)




Znikający punkt

12 08 2007

A propos piratowania w Łodzi Policji i Straży Miejskiej o której pisałem kiedyś - fajnie wygląda znikający niczym pocisk radiowóz w stosunku do prawidłowo jadącego 60tką samochodu , nie jadący bynajmniej na sygnale :).
Przedwczoraj aż chciałem dogonić go i spisać numer, ale nie chciałem powodować niebezpieczeństwa na drodze :). Panowie z Policji ubezpieczenie od wypadków i od własnej głupoty wykupili chyba w niebie.




Peron 6 w Łodzi

26 06 2007

Była kiedyś w Łodzi urocza knajpka Peron 6 przy ul. Piotrkowskiej 6 , w której można było skosztować wielu piw praktycznie z całego świata.

Była, gdyż to co dzisiaj ujrzałem prowadząc tam znajomych wołało o pomste do nieba. Pijana w sztok kelnerka, bełkocząca coś pod nosem i nie potrafiąca zrozumieć ani zapamiętać prostego zamówienia, klejące się, poobdzierane  stoliki, grającą na maksa muzyka uniemożliwiająca rozmawianie i “znajomi królika” przy barze to aktualny obraz knajpki, która kiedyś była chlubą Łodzi i miejscem gdzie można było bez problemu zabrać gości z innych miast lub krajów.  Każdy kto wchodził i zajmował miejsce chwilę potem opuszczał lokal zdegustowany pijaną obsługą oraz brudem wewnątrz.

Po prostu żenada jak można doprowadzić do takiego stanu upadku fajny i kiedyś lubiany przez łodzian lokal.




Nie ma wody mimo deszczu :)

13 06 2007

Niezła jazda, po burzy która podtopiła część centrum Łodzi zabrakło także wody na Rekini, gdyż pękła rura pod moim blokiem. Aby bylo weselej awarii szybko nie usuną, gdyż wszystkie słuzby wypompowują deszczowkę z centrum Łodzi. Czyli mimo deszczu nie ma wody :)

Nie ma , nie ma ….. wody na Retkini :)

UPDATE: woda na rano jest. Chłopaki musieli chyba całą noc kopac i naprawiać. Respect :)




Idioci są wśród nas

23 05 2007

Właśnie siedziałem sobie cały wieczór z kumplem na piwie na Pietrynce i kilka rzeczy mnie po prostu rozwaliło.  Pierwsza to kompletny brak nadzoru Policji nad tym co się dzieje na ulicy. Jakiś zbłąkany radiowóz przemknął się może z raz na pół godziny, szalejący motocykliści i jakieś piętnastoletnie mercedesy ryczące pourywanymi tłumikami i poruszające się z prędkością zdecydowanie przewuższającą obszar zabudowany (pomijając, że Piotrkowska jest deptakiem zamkniętym dla ruchu) dowodziły, że albo inne patrole Policji na Piotrkowskiej albo nie istnieją, albo nie mają wystarczającej odwagi by tych piratów zatrzymać.

Pominę już dwóch gości, którzy przyjechali samochodem na wódkę z kobietami już w stanie lekkiego upojenia, nie zatrzymani przez nikogo zaparkowali przy samym ogródku, by po walnięciu kilku setek “spokojnie” spod niego odjechać. Wiem, że to okrutne, ale jakby mieli wypadek w ogóle nie byłoby mi żal tych kobiet, skoro z takimi idiotami się zadają i nie sprzeciwiają się im, to znaczy, że są po prostu winne losu jacy im Ci idioci zgotują.

Chociaż może jednak niech dowiozą je w całości, zabić sie mogą na własne konto, w  samotności.




Zaskoczenie na Piotrkowskiej

25 03 2007

Piotrkowska powoli acz znacząco sie zmienia. Wczoraj w ramach rekonesansu za jakimis róznymi zakupami przespacerowałem się całą Piotrkowską i co miłe ta ulica naprawde zaczyna się zmieniać. Odremontowano sporo bram i zaułków, w których znaleźc teraz możemy wiele małych sklepików i kawiarenek, a w których kiedyś można było co najwyżej w zęby dostać. Co w ogóle mnie zaskoczyło to obecność na Pietrynie aż 4 księgarni (nie wliczajc w to supermarketu EMPiK-owego).

Co równie miłe można było spotkać kilka wycieczek podziwiających piękno łódzkich kamienic i zgłębiających historię naszego miasta, o której sami łodzianie wiedzą tak niewiele.




Test na głuchotę i ślepotę dla Straży Miejskiej w Łodzi

25 03 2007

Zastanawia mnie totalna bezczynnośc Straży Miejskiej i Policji wobec piratów, zawalidrog i normalnych dresów realizujaych swe popisy na Piotrkowskiej.

Wczoraj na przykład jakieś stary jak świat sportowy Nissan prosto od lakiernika stanął sobie nieomal na środku Piotrkowskiej, obok drugiego auta i absolutnie nikogo z ptrzechodzącej Straży Miejskiej nie zainteresowało to, że facet po prostu tarasuje drogę. Opłacają się te dresy im, czy to po prostu jacyś niedowartościowani synusiowie urzędników ? Nie jestem w stanie w żaden sposób wytłumaczyć tej galerii lanserstwa na Piotrkowskiej, pomijająć zupełnie już styl tego lansu (nienawidzę tego słowa) a’la remiza w Srocku.

Podobnie siedząc wieczorem w ogródku na Piotrkowskiej możemy wysłuchiwać ryków jakiś rozpadających się BMW usiłujących poobcinananymi tłumikami lub pozajeżdzanymi silnikami zwrócić uwagę na siebie. Tylko czyją, właścicieli “salonów” z częsciami używanymi zdobywanymi z szrotów ? Składowisk złomu ? Niestety standardowo na Straży Miejskiej nie robi to żadnego wrażenia.

Może powinni dołączyć do testów w rozmowach kwalifikacyjnych do Straży Miejskiej w Łodzi test na ślepotę i głuchotę ?




Idioci ze Zgierza

12 03 2007

Nie wiem, czt tylko Wy macie takie szczęscie w Łodzi, że jak jedzie ktoś jak ostatni idiota - czytaj rajdowiec z koziej wólki jakąś rozpadającą się 15 letnią krypą to zawsze okazuje się, że widzi się magiczną rejestrację EZG ……… Ostatnio sam się juz smieje, bo jak ktoś właśnie piratuje jak idiota, to rzucam hasło “Coś ty, ze Zgierza ?” i 5 sekund potem śmieje sie do rozpuku, bo skuteczność diagnozy mam 90% ;)

Pozdrowienia dla brązowej Omegi EZG 5T72 wyprzedzającej na lini ciągłej przed skrzyżowaniem, której gdybym nie wpuścił to przypieprzyłaby zapewne w prawidłowo skręcającego w lewo kierowcę. Ale przecieśmy wieśmaki, nie ? Burasy nam muszom zjedżać z drogi.




Straż Miejska w Łodzi - piraci ?

22 01 2007

Dzisiaj Straży Miejskiej w Łodzi, jadącej białym Punto numer boczny 114 straszliwie sie musiało gdzieś spieszyć. Nie dosyć, że startując niczym wyścigówką ze świateł i wymijając samochód skręcający w lewo Punto zajechało drogę jadącemu sąsiednim, prawym pasem jeepowi, że koleś musiał przysłowiowo stanąć na hamulcu, to jeszcze dogonienie później dowcipnisi i sprawdzenie co napisane mają na tym godełku z tyłu stanowiło lekki problem, gdyż nogę stanowczo z betonu odlana mieli i po mieście jechali sobie jak gdyby nigdy nic 90-tką. Notabene godło straży miejskiej wieczorem w wielkości w jakiej jest umieszczone z tyłu samochodu niewiele rożni się od logotypów agencji ochrony, tak więc dopiero wyprzedzenie dowcipnisi i przeczytanie z drzwi znad loga “Straż miejska” pozwoliło mi się upewnić, co do pochodzenia “stróżów prawa”.

Tak gwoli ścisłości policjantów wracających do bazy i jadących Maratońską również ciężko spotkać jadących prawidłową 60-tką. Czyżby na potrzeby “stróżów prawa” wymyślono jego lajtową wersje ?




Lukas - tak powinno być w każdym banku

15 01 2007

W sierpniu br. pozwoliłem sobie wysłać list do Lukas banku dotyczący tego, jak nie powinno być w żadnym banku, czyli dotyczący ich oddziału w Łodzi na Piotrkowskiej, niedaleko Centralu. Przytocze kilka fragnmentów

“Placowka na Piotrkowskiej 178/180 jaka wybralem posiada zupelnie otwarta aranzacje wnetrza, przypominajaca bardziej sale kawiarniana niz bank. Nie daje ona zadnej fizycznej ani akustycznej izolacji pracownika banku oraz obslugiwanego przez niego klienta od reszty klientow oczekujacych w kolejce. Klient siedzi bezposrednio obok pracownika i moze bez problemu sprawdzac, co ten wprowadza na ekranie komputera. Dzieki kompletnemu brakowi oddzielenia klientow oczekujacych w kolejce od stanowisk obslugi mozna bezproblemowo wysluchac dokladnie wszystkich problemow z jakimi przychodzili do operatora ludzie splacajacy kredyty, uslyszec ilosc gotowki jaka pobierali ze swojego konta oraz inne informacje, ktore powinny pozostac wylacznie pomiedzy operatorem a obslugiwanym przez niego klientem. Co wiecej ustawienie ekranow komputerow oraz biurek pozwalało na obserwacje przez klientow wszystkiego co robi operator na ekranie swojego komputera, a takze obejrzenie dokladne całej konstrukcji wewnetrznej strony bankomatu (stojacego wprost w pomieszczeniu w ktorym sa obslugiwani klienci i nie bedacego zdecydowanie jego ozdoba)”

“Pomine sytuacje, ze w kolejce oczekiwalo okolo 10 osob, sredni czas obslugi wynosil 10 minut, a calosc placowki obslugowala 1 osoba + pracownik dzialu kredytow. Po 20 minutach oczekiwania nie niepokojony przez nikogo z obslugi zrezygnowalem z Panstwa uslug.”

Otrzymałem, co miłe odpowiedź, gdzie napisano m.in.

“Przesłane uwagi są dla nas bardzo cenne, ponieważ komfort Klienta jest zawsze nadrzędnym celem działalności naszego Banku. Dlatego też LUKAS Bank jest w trakcie przeprowadzania remontów placówek bankowych na terenie całego kraju. Zmienia się wygląd wnętrz, organizacja stanowisk pracy. Otrzymana przez nas korespondencja i zawarte w niej uwagi oraz opinie zostały przekazane do właściwych komórek organizacyjnych Banku, odpowiedzialnych za jakość funkcjonowania placówek.”

Zareklamowano usługi, polecono system demo, takie ładne PR-owe pitu pitu.

UPDATE 1 : Z ciekawości ostatnio zajrzałem tam jeszcze raz. Nie zmieniło się kompletnie NIC, nikomu nawet nie chciało się ruszyć jakiegokolwiek biurka, dostawić jakiejkolwiek przesłony aby zapewnic komfort i bezpieczeństwo osobie pobierającej gotówkę. Tak więc gotówkę dostajemy siedząc po prawej stronie kasjerki, gdzie możemy spokojnie patrzeć w jej komputer. Kasjerka po gotówkę sięga do pomocnika z kasetką stojącego po jej lewej stronie. Biurko jest ustawione bokiem do klientów stojących metr obok. Znacząca kolejka sprawia, że obserwatorów i słuchaczy ile pobieramy gotówki, z jaka za chwile wyjdziemy z banku nam nie zabraknie.

Co to ma w ogóle być ? Lukas - taka parodia nie powinna być w żadnym banku.

UPDATE2:

Coś sie zmieniło, poprawili bezpieczeństwo najmniejszym mozliwym kosztem. Przestawili biurka bokiem i dołozyli do biurek takie panele mające zasłonić klienta siedzącego przy stoliku z konsultantem. W sumie pomysł dobry, gdyby nie to, że kolejka zawsze jak byłem jest min 5 osobowa do okienka, a sa 3 krzesła do siedzenia, więc dwie stojące osoby i tak słyszą całą rozmowę klienta siedzącego przy biurku. Dodatkowo klient siedzący przy biurku może bez problemu widzieć wszystko co ma na ekranie pracownik banku, co więcej pracownik pokazuje mu na tym ekranie, czy poprawnie wpisał pewne dane (!). Czy tam się w ogóle pracuje ktoś zajmujący się fizycznym bezpieczeństwem systemów ???!!! Albo rozumiem, ze Lukas jest tak pewny bezpieczeństwa swojego systemu, że ma w poważanieu to że każdy klient wie na czym pracują i w wypadku ogłoszenia publicznie luki w takim systemie ma ‘nieco’ ułatwione zadanie. Dodatkowo pracownicy odchodzący od biurek nie mają w zwyczaju blokowania swoich stacji, więc możemy bez problemu zobaczyć co mają na pulpicie, ew. w chwili, gdy np konsultant po coś pójdzie spróbować skorzystać z jego komputera lub no włozyc mu cos do napędu ;-) W BANKU !!!

Dodatkowo pracownikom chyba niekoniecznie zależy na kliencie. W placówce jest sumarycznie 5 stanowisk, dwa w pierwszej sali i 3 w nastepnej. Opisane jest tylko jedno jako “Spłata rat”. Standardowo klienci mimowolnie ustawiają się do biurek w pierwszej sali, mysląc, że nieopisane stanowiska w drugiej służą do “wyższych celów”, tym samym tworzą niepotrzebnie kolejkę. Pracownikom z drugiej sali, którzy okazało sie, że równiez mogą realizować wszystkie czynności obsługowe wcale niespieszno jednak do zredukowanioa kolejki i poproszenia klientów z niej, aby podchodzili również dpo pozostałych stanowisk. Jeden z konsultantów posiedział chwilę, po czym skoro nikt do niego nie podszedł poszedł sobie na zaplecze, zostawiając 9 osób w kolejce samych sobie oraz ….. niezablokowaną stację o której wspomniałem, z monitorem ustawionym frontem do klientów.

Niestety ze sposobem obsługi w banku Lukasowi bliżej do obłozonego kolejkami PKO BP niż do Multibanku, gdzie w kolejce max można spotkac max 2 osoby. Pomijam profesjonalne, bankowe umeblowanie placówki, stanowiące o jej profesjonaliźmie w oczach klienta i zabezpieczenie fizyczne komputerów, bo takowe w Lukasie nie istnieją.

Jeżeli poprzednio można było postawic pałe, to teraz co najwyżej dostateczny z minusem za nieblokowanie stacji. W głowie sie nie mieści że to może mieć miejsce w banku ….




Kompromitacja Kropiwnickiego

27 11 2006

Kompletną kompromitacją na oczach dziesiątek zagranicznych gości rozpoczął się festiwal Camerimage. Otwierający go Kropiwnicki (Prezydent Łodzi) zamiast skorzystać z będącego na scenie, mówiącego świetnym angielskim i tłu,maczącego w dwie strony gości festiwalu Lonstara, postanowił sam przemówić po angielsku. Po pierwszym zdaniu wymówionym z akcenten pierwszoklasisty rozległ się gromki śmiech na sali, po czym Kropiwnicki brnąc dalej zapytał dalej tym swoim angielskim “Mam nadzieję, ze jestem rozumiany” :) Dalej było jeszcze gorzej.
Zamiast błysnąć wyszedł na durnia.
Wyborcy, czemu nas znów pokaraliście tym panem w roli włodarza naszego miasta?




Echo miasta tuba Kropiwinickiego

23 11 2006

Ostatni numer Echa Miasta na pierwszej stronie po prostu stał się tubą reklamową Kropiwnickiego. Wielkimi wołami “LOdz 2010- miasro z którego jestesmy dumni”. Najbardziej mnie rozbawilo haslo reklamowe “Latamy” - powinni dopisać “A Kropiwnicki najczęściej”. Poza tym nie wiem jak innym Lodzianom, ale po prostu mnie jest wstyd za Kropiwnickiego i prowdzoną przez neigo politykę wobec młodzieży, polegającą właściwie tylko na tępieniu jej aktywności w myśl zasady Gietycha”zero tolerancji”….dla normalności. Podziękujmy temu Panu w kolejnych wyborach, wystarczającą się dla Łodzi napracował w tych nieustających zwiedzaniachj innych Państwa za nasze pieniądze.




Debata prezydencka

11 11 2006

Własnie leci na TOYA debata prezydencka dotycząca wyborór samorządowych. Oj panowie sobie grabią:

  1. Kropiwnicki własnie stwierdził, że stare autrobusy są juz tylko wykorzystywane do wożenia KIBOLI. Pogratulować rozsądku w nazywaniu normalnych ludzi kibolami. Tak się składa, że mam kilku znajomych, którzy są normanymi prawymi ludźmi i sa aktywnymi kibicami łódzkich drużyn. Wrzucając do jednego worka ich i bezmyślnych bandytów Pan Kropiwnicki głosów sobie nie nazbiera.
  2. Piotr Misztal stwierdził, że przegoniłby wszystkich strażników z Piotrkowskiej i wysłałby ich na bardziej newralgiczne miejsca. Tiaaaa mówki do koleś parkujący nieustannie pod siódemkami swoim mowobogackim Maybachem, na ulicy która ma uchodzić za deptak łódzki, a która staje sie ostatnio miejscem wyscigów i konkursów na to czyj samochód będzie najgłośniej ryczał.



Dealerska mizeria

17 09 2006

Dealerzy samochodowi cięgle narzekają, ze samochody nowe się w Polsce beznadziejnie sprzedają. Niestety trzeba się najpierw nauczyć sprzedawać a później narzekać na koniunkturę. Niestety wiekszość sprzedawców w salonach powinna co najwyżej zlewozmywaki sprzedawać, nie samochody. Kilka miesięcy temu szukając samochodu przeszedłem się po łodzkich dealerach i oto wyniki:

  • w ASO Bursiaka w żaden z zapasionych sprzedawców siedzących za stołem nie raczył pokazac mi samochodu jaki zamierzałem kupić. W momencie zapytania o dwukolorową tapicerkę i wersje trzydrzwiową Golfa sprzedawca (myslacy zapewne że wygąda mądrzej z komputerem przed nosem), stwierdzili, że ta wersja mi się to nie opłaci bo musiałbym trzy miesiące czekać i abym sie dobrze przyjrzał wersji trzydrzwiowej bo ma duże i niewygodne drzwi ;-) Podziękowałem grzecznie, z takimi argumentami przecież nie będę dyskutował.
  • w ASO Ford - Mieszek jak przyszedłem o 9-tej rano to musiałem 20 minut czekać aż raczył sie znaleźć jakiś sprzedawca, podobnie jak u Bursiaka bardzo pobieżnie zainteresowany sprzedaniem mi samochodu. A że nowy Focus jest totalną porażką to tym bardziej z salony Forda nie wyszedłem zasmucony ;)
  • w ASO Seat - Zabłocki na sprzedawcę trzeba było czekać w półgodzinnej kolejce, albo godzinę wałęsać sie po salonie, przymierzając się do samochodów i nie byc nikogo zaczepionym, czy przypadkiem przymierzając sie do samochodu nie chciałbym go kupić.

Sumarycznie stanęło na Seacie, ale tylko dlatego, ze sam samochód był ładny a dealer jedynym w Łodzi koncesjonerem tej marki. Serwis Seata prowadzony przez dealera to totalna pomyłka, ale to temat na osobnego newsa.




Rozmowa w ASO Zabłocki

17 09 2006

Moje “ulubione” ASO Zabłocki w Łodzi, o którym więcej napiszę jak powklejam notki z poprzedniego bloga znów mnie zaskoczyło ;) Czekając około 10 minut na wydrukowanie przyjęcia samochodu na serwis, na najwolniejszej drukarce igłowej jaką spotkałem miałem okazję wysłuchać rozmowy dwóch pracowników odnośnie przepisywania danych z kart naprawy samochodu do jakiegoś tam systemu.

A więc tłumaczy jeden drugiemu co i jak przepisywać, po czym przy opcjach dotyczących wykonanych czynności wywiązuje się wymiana zdań, coś koło tego:

Pytanie: te rzeczy to naprawdę , czy tak podłoga razy sufit ?
(rzeczy dotyczyły wpisywanych czynności robionych przy samochodzie)
Odpowiedź: później Ci powiem.

Ciekawe ile z czynności wykonywanych przy moim samochodzie mieściło się w kategorii “później Ci powiem” ;-)