Kozidrak i Ostrowska “Children of the Revolution”
2 05 2008Dawno nie słyszałem takiej drapieżnej Kozidrakowej. Wow
Tags : Kozidrak Ostrowska cover
Kategorie : Muzyka
Dawno nie słyszałem takiej drapieżnej Kozidrakowej. Wow
Słucham własnie utworów Amy Winehouse i powolutku zbieram szczękę z podłogi , ale tylko ze względu na późną godzine - aby sąsiadom za bardzo nie hałasowała odbijając sie od podłogi:). Dobrze, że chociaż fotel mam bujany ![]()
Alez kobitka ma fantastyczny głos. Właściwie nie głos, ale wyczucie w nim muzyki jaką śpiewa, feeling, świezość. Miejmy nadzieję, że nie zaćpa się na smierć przed wydaniem kolejnej płyty …
Aż sie tanczyc chce. You know I’m No Good … but who cares - play it again ![]()
Konwerter online’owy plików z Youtube (FLV) na formaty MP4, MOV, DiVX, 3GP bądź czyste MP3 znajduje się tutaj. Działa !!! ![]()
Z przyjemnością obejrzałem dzisiaj finał TVN-owego You Can Dance. Zasłużenie wygrał Maciek Florek, dla tańca którego zasiadałem co tydzień przed telewizorem. Niesamowita była jego taneczna wersja capoeiry, koordynacja ruchów, poczucie rytmu, niesamowita plastyczność ruchów i zdolność przemycania do każdego tańca właśnie części swojego własnego, wykreowanego w nim świata , swojej osobowości, której po prostu części uczestnikom brakowało. Maciek miał właśnie to coś, co nie pozwalało ani na chwilę zapomnieć, że tańczy nie tylko układ zaproponowany przez choreografa, ale także swój własny taniec, jak to dobrze ujął Piróg - swój własny świat.
Brawo, miejmy nadzieję, że zobaczymy go jeszcze w Polsce nie raz, z przyjemnością zobaczę go na żywo. NO i cóż Apologize kojarzyć będzie mi się teraz wyłącznie z jego tańcem ..
A teraz zobaczmy to jeszcze raz ![]()
Perełki znalezione na youtube.
Perełek nie będzie, TVN regularnie każe usuwa wszystkie filmiki z YouTube z You Can Dance. Pozdrawiamy gorąco TVN

(fot. TVN) Chłopie, należało Ci się to jak psu zupa.
Dzięki za wspólne wieczory
UPDATE:
Niestety TNV zamiast ruszyć głową i wydać całość na DVD regularnie usuwa filmiki z tego programu z YouTube.
Sens żaden, bo pojawiają się ciagle to w innych miejscach, a działając w ten sposób tylko zrażają do siebie ludzi, którzy spędzali wieczory z ich programem, a teraz chcieliby sobie przypomnieć emocje jakie im wtedy towarzyszyły. Ech…
Wlasnie udalo mi sie ustrzelic na Allegro koncert na 30 lecie Uriah Heep “Legend Continous-Thirty Years In Rock”. Sluchajac ludzi, ktorzy mogliby byc naszymi dziadkami az sie wierzyc nie chce ze granie rocka moze im sprawiac jeszcze tyle frajdy.
Po prostu rewelacja !!!
Pozostało jeszcze zapolować na równie fantastyczny “The Magician’s Birthday Party”
Absolutnie niezwykły koncert - właściwie powinno się po czymś takim zabronić słuchać Nigela z płyt CD. To nawet nie jest namiastka tego, co prezentuje na żywo. Wirtuozeria i coś co uwielbiam - fantastyczna zabawa muzyką. Poza tym przeuroczy człowiek.
W ramach atrakcji można było usłyszeć Nigela śpiewającego bluesa i na deser duet w dwóch utworach z Urbaniakiem. Niestety w dziedzinie wydobywania dźwięków dzieli ich przepaść. Patrząc jednak z drugiej strony Urbaniak nie uczył sie gry u Menuchina i Grapellego
Tak czy owak koncertowa uczta dla uszu. Plus wielkie brawa za fantastyczne nagłośnienie.
Niestety ostatni dzień zakończył się kompletną klapą, czyli żenującym koncertem Fun Lovin’ Criminals. Podobno perkusista miał zawał serca, więc panowie na scenie zabawiali sie w DJ-ów odtwarzając swoje i nie swoje przeboje z płyt kompaktowych. Właściwie jeden z nich obsługiwał sprzęt a pozostałych dwóch zajęło z tyłu sceny piciem. Szczytem bezczelności było odebranie przez jednego z nich komórki na scenie w trakcie tego pseudo-koncertu. Nie wiem ile osób dotrwało do końca, w połowie “koncertu” wymiotło 2/3 sali. Później sporo ludzi zaczęło gwizdać i pokazywać środkowy palec nawalonemu DJ-owi usiłującemu poderwać ludzi do zabawy. Chyba najgorszy koncert na jakim byłem .
UPDATE: organizatorzy chyba poczuwają się do winy za katastrofalny występ nawalonego Fun Lovin’Criminals i oddają kasę za bilety. Szczegóły na Forum lodzkiej Gazety.
A skoro już jesteśmy przy Vena Festival to nie sposób zapomnieć niesamowitego koncertu Osjana. Muzyka jaką zaprezentowało to trio, jakże odległa od tego czym karmią nas rozgłosnie radiowe pozwoliła oderwać się od rzeczywistości i udać się w świat naturalnych dźwięków jakże odległych od pojmowania muzyki przez większość z młodszych słuchaczy festiwalu. Oprócz Nigela Kennedy;ego właśnie Osjan był dla mnie jednym z najmocniejszych punktów festiwalu.
Yoddle
Connie
Często mam tak w piątkowy lub sobotni wieczór, że kiedy już właściwie przysypiam na siedząco, to wpadam na pomysł, aby ukołysać sie jakąś ulubiona muzyką. Sęk w tym, że muzyka zawsze pobudzała mnie do życia, a nie usypiała :).
Tak więc po 10 minutach słuchania ulubionych odgrzebanych nagrań jestem znów rześki jak ptaszek i siedzę dalsze pół nocy ciesząc się jak dziecko ulubioną muzyką.
Dzisiejszą pobudkę o 1.3o sponsoruje
Uriah Heep Look at Youurself
Uriah Heep - Sympathy (Bernie Shaw i John Lawton razem na wokalu) - R E W E L A C J A
Uriah Heep - Lady in Black przesliczna wersja akustyczna, Berni
King Crimson - in the Court of the Crimson King
A teraz juz dobranoc
Posłuchajcie z The Triptic - Without. Dawno nie słyszałem tak niesamowitego numeru w wykonaniu polskiej kapeli. Plus absolutnie rewelacyjna produkcja Toczka . Czapki z głów.
A ja poproszę to jeszcze raz ![]()
Tym razem będzie o Piersiach. Tak - tych które też uwielbiam
Tym razem chodzi jednak o Piersi Kukiza, którego uwielbiam parodystyczne, prowokatorskie i prześmiewcze podejście do rzeczywistości w jakiej przyszło mu funkcjonować.
A już kompletnie do łez doprowadził mnie pomysł umieszczenia “Rodziny słowem silnej” na płycie zaraz po “Nie samym chlebem człowiek zyje”. Kiedyś widziałem na piotrkowskim rynku, jak kasetę tę kupowały babinki wzruszające się tekstem tego love-songu. Wyobraźcie sobie ich minę jak zaraz po tym usłyszały “Rodzinę słowem silną”. :-)))))
Dla nie kumających czaczy
- posłuchajcie poniższych plików w kolejności umieszczenia.
“Nie samym chlebem człowiek żyje”
Rodzina słowem silna - niestety wersja live
:-)))))))))))))))))))))))
A tutaj kolejne perełki - Rowerek i Nie gniewaj się Janek.
Chyba nikt tak celnie do tej pory nie sportretował polskiego hip-hopu.
Chyba się starzeje
Zaczyna mi sie podobac muzyka poważna, IX Symfonia Beethovena, III Symfonia Góreckiego “Pieśni Żałobnych”. Chociaż patrząc z drugiej strony zawsze lubiłem jakieś takie monumentalne klimaty
PS. Czy tylko mnie sie wydaje, że III Symfonia Góreckiego jest prosta jak budowa cepa ?
W całości na google video. Setlista:
1.South of Heaven
2.War Ensemble
3.Jihad
4.Cult
5.Disciple
6.Bloodline
7.Mandatory Suicide
8.Seasons in the Abyss
9.Supremist
10.Eyes of the Insane
11.Dead Skin Mask
12.Raining Blood
Taka lista ku pamięci
kolejność nieco przypadkowa
plus niezliczona ilośc razy
Jako nigdy mnie ta kapela nie porwała swoja twórczością. Moze po prostu dlatego, ze mało jestem podatny na “kultowosc” i “buntowniczość dla mas” a zdecydowanie bardziej na po prostu “muzykę”. Wybrał sie na Linkin Park i Pearl Jam kolega z pracy i w sumie za szczesliwy nie wrocil - jak to stwierdzil pojechal na kapele rockowe a byl na rencistach ![]()
To juz dziś.
Ciekaw jestem jak wypadną na żywo - szczerze mówiąc dosyc późno ich odkryłem - ale i tak wczesniej niz O.N.A., które spodobało mi sie jak się już rozwiązali
A więc bylo i wypadli hmmmmm momentami tak sobie, momentami genialnie. Ale po kolei.
Grający jako support Riverside cięzko w jakikolwiek sensowny sposób ocenić ze względu na fatalne nagłośnienie. Przez pierwszą część koncertu nie było w ogóle słuchać gitary, wobec czego chyba tylko najbardziej wytrawni sluchacze i znwcy płyt zespołu byli w stanie wyłapać o co w tej muzyce chodzi. Potem pojawiła się gitara jednak nagłośniona w sposób tak beznadziejny, że jej jej dźwięki lały krew z uszy. Karykaturalnie uwypuklona zlewała się w jeden jazgot z perkusją i klawiszem. Koncert zakończyła jakaś suita w której przez kilkanaście minut za wyjątkiem plumkania nic się nie zadziało. Właściwie po wysłuchaniu Riverside miałbym jedno pytanie do kapeli - oni chcą grać metal, czy rock progresywny ? Bo póki co bujają się między stylami i wychodzą dzięki temu karykaturalnie - wejście metalowe wokalisty nijak nie kleją się z gitarowymi pastelowymi pasażami kreowanymi przez gitarzystę. A klawiszowcowi mogliby zafundować jakaś ludzką podkoszulkę, bo w tej w której występował wyglądał jak kloszard lub niedożywiony student po 3 dniach imprezowania w melinie bez łazienki.
Właściwie najlepszym momentem koncertu było nieco teatralne opuszczanie sceny przez muzyków. Jak to jeden z stojących obok ludzi stwierdził ” zakończenie było najlepszą częścią ich koncertu”.
Potem już była tylko gwiazda - Dream Theater. Niestety nagłośnieniu w dalszym ciągu sporo brakowało o innych koncertów jakie były w Spodku. Przede wszystkim ustawiono za duży pogłos, co wraz z nałożeniem się go na naturalny pogłos Spodka, generowało ścianę dźwięku z której ciężko było wyłowić grę poszczególnych instrumentalistów. Z biegiem koncertu trochę nagłośnienie wyprostowano, choć do rewelacji sporo ciągle brakowało.
Sam koncert miał natomiast wzloty i upadki. Właściwie były one spowodowane przez to samo - improwizacje, które czasami były wyborne i pokazywały kunszt muzyków i ich niesamowite wyczucie i zabawę muzyką jaką tworzą, a czasami popadały zbyt w takie samouwielbienie, czyli słuchajcie jacy doskonali jesteśmy. Po prostu w tych popisach czasami zaczynało brakować muzyki, zaś pozostawał taki rockowy onanizm, czyli udowadnianie na siłę, że jesteśmy najlepsi, kreślimy najładniejsze nutki, jesteśmy najszybsi, najlepiej zgrani i w ogóle jesteśmy debeściaki. Dodatkowo improwizację psuł wydatnie wokalista, który odnajdywał się świetnie w utworach z klasyczną linią melodyczna, zaś zupełnie nie potrafił dorównać możliwościami wokalnymi do poziomu improwizacji muzyków. Niestety wokal jest najsłabszą stroną Dream Theater i to na żywo dobitnie słychać. Podobnie jak to, że Portnoy jest doskonałym perkusistą oraz frontmanem i to on właściwie przez cały koncert skupiał uwagę publiczności, zarówno swoją grą jak i zagrzewaniem jej do angażowania się w ten koncert.
Generalnie koncert dobry choć nie doskonały. Po prostu trochę za dużo sztuki dla sztuki a za mało muzyki.
UPDATE:
Właśnie slucham Panic Attack i Never Enough z Octavarium z przyjemnoscia, jakiej nie zaznałem wczesniej. Główka io nózka chodzą jak opętane wiec może jednak było na koncercie lepiej niż napisałem ?
UPDATE:
Bardzo ładne zdjęcia z tego koncertu są tutaj.
Ostatnie komentarze